Fotograficznie, Z życia Azylu

Sobota (8.07.2017 r.)

8 lipca 2017

Wczoraj przed 23 otrzymałyśmy wiadomość o króliku znalezionym przez psa w krzakach niedaleko lasu. Mimo odległości – królik znajdował się w okolicy Człuchowa – w ciągu 20 minut udało nam się zorganizować transport na sobotę. Początkowo wiedziałyśmy tylko, że królik ma chore oko. Rano po otrzymaniu zdjęć wiedziałyśmy, że mamy do czynienia z najgorszym – z myxomatozą.

Myxomatoza jest chorobą śmiertelną w 90% przypadków. Jedyną realną szansą na uratowanie królika z myxomatozą jest leczenie interferonem (virbagen omega), który pomógł nam ocalić m.in. króliki z Mosiny. Interferon nie jest lekiem dostępnym ‚od ręki’, ale w Azylu musimy być przygotowani na różne sytuacje. Problem stanowiło zdobycie drugiej interferonu na jutro, ale po kilku telefonach udało się ją zorganizować. Na poniedziałek mamy zamówione kolejne. Mam nadzieję, że będziemy mogli je podać.

Ampułkę interferonu trzeba wykorzystać od razu po jej otwarciu, co w przypadku gdy interferon ma otrzymać jeden królik (na szczęście jeden!) jest mało ekonomiczne. Interferon jest najskuteczniejszy w przypadku chorób wirusowych, dlatego przy chorobach bakteryjnych stosujemy lydium czy rewelacyjny zylexis, ale pozostałą część z dzisiejszej ampułki otrzymali na wzmocnienie Koniczynka, Luigi i Świetlik.

Breva od razu po przyjeździe do Torunia otrzymała dożylnie interferon. Następnie podaliśmy jej zestaw antybiotyków, furosemidum, melovem oraz podskórnie płyny (nie ma opcji, żeby podać jej płyny dożylnie – to byłoby zbyt duże obciążenie dla serca).

Breva ma duży problem z oddychaniem. Największy problem stanowi bardzo silny obrzęk nosa połączony z ropną wydzieliną. Breva chce jeść, chce pić, ale od razu zaczyna się dusić, dlatego nie walczyłam z nią na siłę. Teraz potrzebuje czasu i spokoju…

Z jednego oka Brevy wydostaje się ropa, drugie jest już zamknięte z uwagi na bardzo silny obrzęk.

Na łapach Brevy widać silne odparzenia. W okolicy odbytu również. Nietrudno wyobrazić sobie jak dotychczas wyglądało jej życie i chyba to jest najgorsze. Najpierw była mała, zasikana klatka, potem wyrzucono ją jak śmieci. To kolejny taki przypadek w ciągu zaledwie kilku dni.

Natalia – dziękujemy za to, że zareagowałaś i skontaktowałaś się z nami. Marta & Błażej – dziękujemy za nieocenioną pomoc.

Bez Was Breva nie miałaby żadnej szansy.

***

Wiemy, że szanse na wyleczenie Brevy są stosunkowo niewielkie, ale musimy dać jej szansę. Pewnie część z Was pamięta Lebiodkę czy też Lubczyka. Wtedy mimo krytycznej sytuacji wyszliśmy z myxomatozy obronną ręką. 7 królików z Mosiny przeżyło.

***

Nasi pozostali pacjenci są dzielni. Tak bardzo chciałabym, żeby los dał Brevie kolejną szansę tak jak Koniczynce czy Świetlikowi.

Koniczynka je, dzisiaj zaczęła interesować się nawet sianem. Jest jeszcze dość wycofana, ale widać, że potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Jej oczy wciąż są obrzękłe, ale mniej ropieją.

Luigi wciąż marudzi z jedzeniem, ale nie jest najgorzej. Podczas czwartkowej wizyty u doktora w j. ustnej u Luigiego nie było ropy. Schudł, ale po takim zabiegu to nic dziwnego.

Luigi nie darzy mnie uwielbieniem, kiedy tylko widzi zbliżającą się strzykawkę, ale z tym damy sobie radę.

Świetlik mimo poniedziałkowego zabiegu trzyma wagę – co prawda wciąż jest bardzo drobny, ale 20 dag więcej niż w dniu znalezienia to już dużo.

Świetlik zaczyna sam podjadać rodi basic, a przy karmieniu papką zaczyna się buntować. Pokazuje, że ma charakterek.

Wczoraj wprowadziliśmy u Świetlika terapię zylexisem, żeby maksymalnie wzmocnić jego odporność.

Boski, Duszek i inni dają radę. Duch jak to Duch…

***

Dzisiaj pod opiekę Azylu wróciła nasza adopcyjna podopieczna (dziewczyna z Brzozy wyciągnięta stamtąd jeszcze przed interwencją) – Włóczka. Niestety Włóczka ma problemy zdrowotne – na pierwszy rzut oka poważne problemy z perystaltyką jelit.

uszy Gryki polecają się do adopcji

Brak komentarzy

Napisz komentarz

*