Przypadki i historie, Z życia Azylu

Sobota (4.01.2014)

4 stycznia 2014

Za nami kolejny dzień, którego scenariusz miał wyglądać inaczej.

Gąska jeszcze dzisiaj w nocy czuła się dobrze. Dopisywał jej apetyt i humor. Rano zauważyłam, że ma lekko powiększone lewe oko. Już ok 11 obrzęk oka był znacznie większy niż o godzinie 7, a ok południa Gąska straciła apetyt. Wszystko zmieniło się w bardzo szybkim tempie.

Wizyta u doc nie pozostawiła żadnych wątpliwości – musieliśmy usunąć zęby trzonowe po lewej stronie. Tym samym potwierdziły się obawy doc z czwartkowej wizyty, dotyczące przetoki ropnej. USG gałki ocznej wykazało obecność pewnej niewielkiej ilości płynów, ale biopsja zagałkowa wykazała, że póki co nie ma tam ropy, a widoczny na USG płyn to krew.

Jest bardzo źle. Spróbujemy uratować lewe oko Gąski, ale przyznam, że z lękiem myślę o dwóch najbliższych dniach. Gąska otrzymała serię leków (w tym zagałkową gentamycynę) dzisiaj wprowadzimy też gentamycynę donosowo i oftensin na zmniejszenie ciśnienia w gałce oczne. Możemy czekać i liczyć tylko na to, że jej organizm będzie walczył i nie powstanie ropień zagałkowy lewego oka. Gąska już wybudziła się z narkozy, chociaż jest jeszcze mocno otumaniona. Chciałabym zobaczyć ją jeszcze tak szaloną jak ostatnio, bo chociaż ponad dwa tygodnie temu straciła oko, myślę, że to były jednak dobre dni i potwierdziłby to każdy, kto mógł ją zobaczyć. Naszą małą agentkę.

Edit:  po 19 oczyściłyśmy nos gruszką, Gąska dzielnie przyjęła metronidazol i zjadła kilka strzykawek rodicare. Teraz siedzi na ciepłym termoforze.

Tak bardzo cieszył mnie widok Gąski, która jeszcze wczoraj jak nakręcona biegała po mieszkaniu, wchodząc wszędzie.  I nie ma znaczenia to, że nie mamy przed sobą przyszłości, bo taki królik jak Gąska jest królikiem hospicyjnym. Mogłyśmy liczyć na to, że to wszystko potrwa dłużej, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Gąska nie jest wyjątkiem. Jest potwierdzeniem pewnej reguły – zwierzęta chorują, umierają tak jak ludzie. Często już w chwili, kiedy się rodzą, ich życie jest naznaczone chorobą i pozostaje tylko walczyć z czasem. Niestety los i tym razem nie odpuścił. Dziewczyny widziały w jakim tempie zmieniał się wygląd Gąski i jej zachowanie…

Karotka bez większych zmian. U doc temp. 39, 9 st. – nie jest źle, ale wciąż podwyższona. Jama brzuszna ok. Zaburzenia neurologiczne pogłębiają się pod wpływem stresu. Jutro wchodzimy z lekami na encephalitozoonozę. Dzisiaj Karotka została ostrzyżona i dzięki temu jest jej na pewno łatwiej.

Niemiłą niespodziankę sprawił nam dzisiaj Korniszonek. Wszystko było ok. Kiedy weszłam do Azylu, przekupiłam go i Duszka karmą. Potem przyjechali nasi goście i Korniszonek razem z Duszkiem czarowali. Minęły 2 godziny. Siedzimy u doc. Kasia (jedyne żeńskie wsparcie Kuby podczas dzisiejszego dyżuru…ale za to jakie) dzwoni z informacją, że Korniszonek siedzi pod domkiem i nie chce biegać, czyli standard – atrakcji ciąg dalszy. Podczas wizyty u doc okazało się, że ma osłabione czucie w skokach poniżej kolana – Korniszonek reaguje na bardzo mocny ucisk. Najprawdopodobniej źle skoczył na domek albo w inny sposób się poturbował. Póki co witaminy, metacam, obserwacja, w najgorszym wypadku nivalin. Na szczęście podczas pobytu u doc zaczął jeść.

Korniszonek ze swoją wirtualną opiekunką KarolinąK

DSC04773.JPG

Response code is 400

USG Bazyli przyniosło dobre informacje. Brak ciąży ani niepokojących zmian. Musimy ją po prostu szybko wysterylizować.

Wczoraj zabieg sterylizacji przeszła Aksamitka oraz Welurka.

Dzisiaj pod opiekę Azylu trafił chomik, przyniesiony w słoiku…znaleziony na klatce schodowej z karteczką: zaopiekuj się mną. To starszy, ale na szczęście zdrowy zwierzak – kolejny porzucony jak rzecz. Jego widok, kiedy próbował wydostać się ze słoika, był porażający.

DSC04774.JPG

Karolina, Marta & Kuba bardzo dziękujemy za Wasz przyjazd i wspólnie spędzony czas. Szkoda, że sytuacja z Gąską położyła cień na dzisiejszy dzień, ale dzięki Wam było znacznie łatwiej. Poza tym atmosfera gabinetu doc w każdej sytuacji jest niezwykła… i tam jednak wszystko jest łatwiejsze, a może po prostu to miejsce, w którym nie tylko walczymy, ale możemy o wszystkim porozmawiać i czujemy zrozumienie. Żaden królik nie jest tam stracony, mniej warty…

Dziękujemy za wszystkie prezenty, które przyjechały dzisiaj z Poznania – niestety jeszcze nie ogarnęłam od kogo…ale to ustalimy!

Tak osobiście dziękuję za to, że po prostu jesteście, a widok Gąski mimo wszystko nie wywoływał u Was strachu, rezygnacji, przynajmniej ja tego nie czułam i dzięki temu było znacznie łatwiej.

DSC04734.JPG DSC04737.JPG DSC04759.JPG

Response code is 400

Dzisiaj do nowego domu w Toruniu trafił kolejny maluch Łatki, a Marta (szpaqus) jest już samodzielnym pośrednikiem adopcyjnym. Azyl wciąż wzmacnia szeregi, a nasze dziewczyny są najlepsze – Kasiu (Bonsaiowa!), to jest też skierowane do Ciebie, Ty niedowiarku.

Wkrótce mama Łatka powinna zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Łatka czeka na nowy dom!

* * *

Pod opieką Azylu znajduje się już maluch z Białegostoku, który już w tej chwili wygląda na królika hospicyjnego, a ma dopiero kilka tygodni…Kolejna taka historia. Jutro wrzucę zdjęcia.

12 komentarzy

  • Odpowiedź koral/ Irena F. 5 stycznia 2014 at 18:41

    Eh znowu kiepskie wieści:(….i pytanie czy uda się żyć po amputacji gałek ocznych tego nikt nie wie…całkowicie niewidomy króliczek ma szanse i doskonale sobie radzi (wiem bo teraz mam takiego)więc może i Gaska jakoś sobie da radę ,trzymam mocno kciuki i pozdr……

  • Odpowiedź KasiaDe 5 stycznia 2014 at 00:00

    Kasia Bonsaiowa.. jak to pięknie brzmi!:D hah
    Chomik dostał imię Bójka i póki co ma się dobrze 😛

  • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 4 stycznia 2014 at 23:45

    Gąska ma wiele z duszy Tufiego :* i o swoje oczko z Waszą i wetów pomocą zawalczy ! O to żeby jeszcze długo poszaleć też. Wierzę w to, bo tak ma być
    Karotka też otrzymała „dodatkowy prezent”, jakby ich miała mało:(. ale powoli i to paskudztwo stłamsi.
    A jak Kurtałka i Przebisnieg sobie radzą?
    Oj, trzeba słać azylantom energię światłowodowo
    Żeby tak można odciagać tym co zgotowali im taki los, coś by w końcu dali

  • Odpowiedź Ola 4 stycznia 2014 at 22:31

    Każdy kto widzi Gąskę po raz pierwszy jest zdziwony tym, jak jest malutka. Zdjęcia tego nie oddają, ale jest kruszyną. Ma drobny pyszczek – wyobraźcie sobie pyszczek malutkiego rexa, 2-3 razy mniejszy niż u standardowej miniaturki, w przez co każda ingerencja jest dodatkowym utrudnieniem. Gąska przed chwilą zjadła 25 ml rodicare, trochę sałatki warzywnej i po kolejnym czyszczeniu i porcji leków, odpoczywa. Oko póki co bez zmian, ale czekamy na efekty zabiegu i leków…
    Yn, dzisiaj zastanawiałyśmy się nad tym, czy możliwe jest życie królika bez obu gałek ocznych i pewnie tak…tak jak możliwe jest życie niewidomego kota, czy psa. Przy odpowiedniej opiece, warunkach jest możliwe. Niewidome wierzę może sobie doskonale radzić, w przypadku Gąski pojawia się jednak inne pytanie…co gdyby nawet to nie powstrzymało ropy…Nie wiem. Dopóki Gąska walczy, my też. Kiedy Gąska zaczęła biegać godzinę temu po klatce i podjadać kawałki warzyw, szukając jedzenia, łzy stanęły mi w oczach…Poczułam żal, ale też radość i podziw dla tej woli życia. Mamy szczęście, że możemy możemy być z królikami takimi jak Gąska…tutaj na miejscu, wirtualnie.

    • Odpowiedź Joac 4 stycznia 2014 at 22:43

      Gąska jest i będzie zjawiskowa i niezwykła, nawet gdyby nie miała oczek (sic!!! – mam nadzieję, ze do tego nie dojdzie!).
      Karotko, trzymam kciuki bardzo mocno, walczcie dzielnie wraz z Gąseczką i dziewczynami (o lekarzach nie wspomnę 😉
      Widok tego biednego chomisia jest rozdzierający 🙁 „Zaopiekuj się mną!” (bo mi się już nie chce…). Tja.

  • Odpowiedź Eliz 4 stycznia 2014 at 21:05

    Życie zazwyczaj najbardziej doświadcza czy zabiera te dobre, niczemu winne istoty. 🙁
    Widzę, że nowy rok ciężko się rozpoczyna.. Mam nadzieję, że dalej będzie lepiej! W końcu po burzy wychodzi słońce. Nad Azylem też się pojawi.
    Patrząc na uśmiech Marty na zdjęciach z Lawendą czuć tę pozytywną energię 😉 Na pewno w końcu będzie lepiej.
    Trzymajcie się wszystkie choruszki ;*

  • Odpowiedź Katarzyna Azyl dla Królików 4 stycznia 2014 at 20:46

    Marta, jesteś taka mała, że przy Tobie nawet Lawenda wydaje się być duża 😉 Korniszon w ramionach Karoliny wydaje się być rozanielony. Szkoda, że nie mogłam na Was zaczekać 🙁
    Gąskę dwa dni temu widziałam u doktora – zajadała rodi care z łyżeczki i biegała po gabinecie. Kurdupelku, wykrzesaj z siebie jeszcze trochę…

    • Odpowiedź Dorota 4 stycznia 2014 at 22:07

      Mała ciałem, wielka sercem! 🙂

      • Odpowiedź Ola 4 stycznia 2014 at 22:12

        Szczególnie na I zdjęciach Lawenda wydaje się być wielkim królem, a jest bardzo drobnym barankiem, ale dziewczyny pięknie razem wyglądają : )

    • Odpowiedź Marta Azyl Dla Królików 5 stycznia 2014 at 14:08

      Lawenda – cudowna, maleńka złośnica 😉 Z zachowania jak moja Tiggunia! Najpierw krążyła wokół mnie, podgryzała, lizała… Musiałam ją wyściskać! 😉
      Też bardzo żałuję, że nie mogłyśmy spędzić razem więcej czasu, ale spokojnie, nadrobimy to! :*

  • Odpowiedź Yn 4 stycznia 2014 at 20:18

    Przy pierwszym akapicie bałam się najgorszego – że Gąska nas opuściła. Przy dalszych zdaniach odetchnęłam tylko troszeczkę – czy możliwe jest życie królika po amputacji obu gałek ocznych…? Nigdy nie zrozumiem i nie chcę rozumieć, dlaczego takie rzeczy przytrafiają się tym zwierzakom, które tak bardzo pragną żyć, cieszą się światem i wszystko wokół wydaje im się godne uwagi.

    W takich chwilach bardzo chciałabym coś zrobić, jakoś Wam pomóc, jakoś pomóc tym szczególnie chorym uszakom…

  • Odpowiedź John Schoen 4 stycznia 2014 at 20:17

    Poor little Gąska. 🙁 I loved the pictures of her face covered in Rodicare and with her head in the glass, eating. I hope the pressure in her eye drops so it can be saved.

  • Napisz komentarz

    *