Merytorycznie, Nie tylko o królikach

Sezon na zająca

23 lutego 2014

Jak co roku, w okresie od lutego do czerwca znajdowane są małe zające i dzikie króliki. Pierwszy w tym roku telefon w tej sprawie odebrałam w czwartek.. „Pani Marto, przynieśli nam zająca! Był sam, matka go porzuciła”. Otóż to.. Matka go NIE PORZUCIŁA, a zabieranie malucha z jego otoczenia to dla niego pewna śmierć. Zając nie zdążył nawet do mnie dojechać.. Jego serce nie wytrzymało stresu.

Już w zeszłym roku przygotowałam grafikę z informacją na ten temat (tak, na grafice są dzikie króliki, a nie zające, ale to mało istotne):

zajączki

Na facebooku była udostępniana setki razy. Ale co z tego, skoro w tym roku ponownie dostaję telefony tego typu? Ku przestrodze, przypomnę historię Zająca Dratewki. Duża część z Was go znała, część usłyszy o nim po raz pierwszy.

Zając Dratewka to trzeci z kolei zając, który trafił do mnie w 2013 roku. Pamiętam ten dzień jak dziś. 9 maja. Telefon od znajomego ze szkolnych lat, odbieram i słyszę „Marta, wiem, że zajmujesz się królikami, więc może mogłabyś pomóc? Kot upolował 4 zajączki, 3 z nich nie przeżyły, ale jeden nadal walczy”. Oczywiście, że pomogłam. Był zakrwawiony (od zębów kota) ale widziałam, że będzie dobrze. Oczyściliśmy wszystko. Okazało się, że miał kilka godzin. Skąd było to wiadomo? Dratewka miał jeszcze niezaschniętą pępowinę.. Nie było łatwo. Z pomocą znajomej z Rybnika udało nam się przygotować mleko odpowiednie dla takiego malucha. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy maluch mógł zostać sam – pobierał już stały pokarm. Rozpoczęłam poszukiwania ośrodka, który mógłby przyjąć zająca i przystosować go do życia w naturze. Pierwszy: „Jesteśmy przepełnieni, ale proszę zadzwonić do Warszawy”. Warszawa: „Oczywiście, że go przyjmiemy. Proszę go włożyć do kartonu i wysłać pocztą”.. No nie, dzięki, ale nie. Trzeci: „Proszę zadzwonić za miesiąc, bo chwilowo nie mamy miejsc. Do tego czasu zamknąć go bez dostępu do człowieka”. Pytałam o pomoc naprawdę sporo ośrodków tego typu. Albo nie było miejsc, albo opinie o ośrodku powodowały, że to ja nie chciałam tam wysyłać zająca. Dalsze losy zająca nie są warte opisywania.. Chcę, aby ten artykuł zwrócił Waszą uwagę, że nawet, kiedy wydaje Wam się, że ratujecie zająca, popełniacie błąd nie tylko w związku z tym jak ekstremalnie ciężko jest odchować takiego malucha, ale sprawiacie problem także sobie. Co więcej, zgodnie z prawem łowieckim, przygarniając zająca nawet na dzień, czy dwa, popełniacie wykroczenie obciążone karą grzywny.

IMG_8401Zając Dratewka w wieku ok. 3 tygodni

Dwa poprzednie zające przyjęte były zupełnie bez potrzeby. Pierwszy z nich znaleziony na lotnisku w Poznaniu. Drugi został znaleziony przez psa. Pies wyniósł go w zębach i zostawił na środku drogi. Ze względu na zapach psa, nie mógł zostać odniesiony do nory i takim oto sposobem znalazł się u nas. Oba nie przeżyły. Pierwszy nie przyswajał sztucznego mleka, drugi dawał radę, ale kiedy biegał, złamał sobie żebro, które wbiło się w płuca. To kolejny powód, dla którego zabieranie zająca z jego środowiska jest ryzykowne. W choćby największym domu nie ma tyle miejsca, ile potrzebuje zając na wybieg.

Jak więc zachować się w momencie, kiedy znajdujecie małego zająca lub gniazdo dzikich królików? To proste. W ciszy oddalić się od jego miejsca. Nie dotykać, nie krzyczeć, nie piszczeć „jaki on śliczny”, a zaraz potem „jaki on biedny, siedzi taki sam, na pewno jakiś kot go zaraz upoluje. Gdzie jego matka?!”. Nie należy brać takiego zwierza do domu. Nie trzeba go też zawozić do weterynarza. Uwierzcie mi, ten „biedny” zajączek, czy dziki królik większe szanse na przeżycie ma siedząc w trawie, niż siedząc na Waszej kanapie.

Na koniec powtórzę jeszcze raz to, co napisałam w tamtym roku:

UWAGA!! Jeśli nie ma wyraźnych przyczyn nie należy zabierać zajączka z jego miejsca. Matka zając zjawia się przy nim jedynie dwa razy na dobę, aby go wykarmić! Jego mama go nie opuściła, jeśli siedzi sam, on po prostu na nią czeka!

 

7 komentarzy

  • Odpowiedź bZ :( 7 marca 2016 at 20:22

    Moj kocur upolowal zajączka :((((((( niestety zajączek po wyjęciu z paszczy „lwa” i pół godziny później ani drgnal… 🙁 czyli… 🙁

  • Odpowiedź otka_a 28 sierpnia 2015 at 22:07

    U mnie w tym roku już 6 i 7 zając… Schronisko niestety jest pierwszym miejscem, do którego zgłaszają się osoby, które znalazły takie maluchy. Najprawdopodobniej zabrane bez wyraźnej przyczyny.
    Tylko raz trafiły do mnie maluchy, których matkę potrącił samochód.
    Odchowanie ich to ciężka sprawa, dlatego współpracuję z Ośrodkiem Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Jelonkach. Pani Ania pomaga im wrócić na łono natury 🙂

  • Odpowiedź Justa 25 lutego 2014 at 11:37

    W poprzednim roku kot upolował i przyniósł mi małego dzikiego króliczka, złapałam go w ręcznik, na uchu miał troszkę krwi, odniosłam go skąd został przyniesiony, gdy położyłam go na trawi również w ręczniku uciekł! Bardzo się cieszyłam, myślałam, że się schowa, pilnowałam kota żeby nie polował w tamtym miejscu. Niestety następnego dnia znalazłam go przy domu martwego;(. Zapach mój, albo kota mógł się przyczynić do tego że nie został przyjęty do gniazda?! Myślę że, że tak. Czy jest optymalne wyjście z takiej sytuacji?!

    • Odpowiedź Marta Azyl Dla Królików 25 lutego 2014 at 12:58

      To bardzo trudna sytuacja. Myślę, że tak jak napisałaś, zapach odgrywał tutaj ważną rolę i matka mogła go odrzucić.
      W tego typu sytuacji warto poprosić o pomoc kogoś doświadczonego. Myślę, co ja bym zrobiła i pewnie mimo wszystko próbowałabym mu pomóc, choć to też zależy od tego w jakim wieku był ten maluch i czy mógł już np. samodzielnie pobierać pokarm.

  • Odpowiedź Vanessa H 23 lutego 2014 at 19:42

    Very true. I have hand raised myself also 2 wild Cottontails and let go back into my backyard. A neighbourhood cat killed the mother and we found her body. We always used kitten replacement milk or goats milk for the cottontails/wild rabbits. They did fine and hopefully they are living now. I saw one near my house a Feb 2nd! Maybe it was him!

    • Odpowiedź Marta Azyl Dla Królików 23 lutego 2014 at 19:50

      The case you describe was of course justified. Normally I am against feeding hares, but when you find a dead body of the mother, it is obvious that you have to help them. This is one of the exceptions.
      Thank you! You have a very good heart!

    Napisz komentarz

    *