Fotograficznie, Z życia Azylu

Środa (25.02.2015 r.)

25 lutego 2015

Ważniak został porzucony w brudnej klatce z dala od zabudowań, a następnie przekazany przez swoich wybawców pod opiekę Pani wet. z Ośrodka dla Dzikich Zwierząt w Kobylarni. Być może wielu z Was czytało już o nim wczoraj na fb…

Pod opiekę Azylu Ważniak trafił wczoraj wieczorem. Po przyjeździe do Torunia od razu pojechaliśmy na zdjęcie rtg głowy, a następnie po godzinie 22 do doktora Krawczyka. Jeszcze wczoraj Ważniak przeszedł zabieg ekstrakcji gałki ocznej oraz korekty zębów.

IMG_6626.JPG

Nie było najmniejszej szansy na uratowanie oka Ważniaka. Tkanki gałki ocznej zostały całkowicie zajęte przez ropę, oko znajdowało się już poza oczodołem, a wokół było pełno ropy. Mimo tego, że zęby Ważniaka wymagały korekty i są lekko przerośnięte, o czym świadczy lekkie łzawienie prawego oka, ropień nie miał jednak związku z korzeniami trzonowców. Wiele tygodni temu u Ważniaka najprawdopodobniej doszło po prostu do urazu mechanicznego – uszkodzenia rogówki oka, a uraz ten nieleczony doprowadził do całkowitego zniszczenia oka.

Poza tym Ważniak ma bardzo silny świerzb na grzbiecie, jak również uszny. Jego pazury były zrogowaciałe (część krwionośna jest niewidoczna) i wywinięte go góry – myślę, że nikt ich nigdy nie obcinał, a Ważniak wygląda na królika co najmniej w średnim wieku.

Więcej zdjęć Ważniaka tutaj. Na ostatnim zdjęciu widać najlepiej jak wielki był ropień.

Dzisiaj zrobiliśmy badanie krwi. W poniedziałek czeka nas jeszcze badanie kału.

Ważniak dość szybko doszedł do siebie po zabiegu. Już w nocy pojawiły się bobki. Jego apetyt jest bardzo umiarkowany, ale dość dobrze znosi karmienie rodi (chociaż patrząc na niego podczas karmienia, żartowałam, że tak długo nikt się nim nie interesował, a teraz nagle ludzie wciąć czegoś od niego chcą). Jestem bardzo ciekawa, jakie informacje o Ważniaku przyniosą wyniki krwi. Od kilku godzin czekam aż pojawi się u niego znowu mocz – po nocy było pod tym względem ok.

Jest dość aktywny, ale mam też wrażenie, że trochę mocno przytłumiony, jednak w tej chwili trudno powiedzieć, czy to efekt tylko pozabiegowy, czy ma po prostu taki charakter (niczym nasz adopcyjny Łatek), czy może problemy z wątrobą/nerkami, a może wszystko razem.

Jedno jest pewne – ropień zagałkowy u królika jest przyczyna potwornego bólu. Na zdjęciach widać, jak był ogromny. Jeszcze wczoraj, kiedy jechaliśmy do Torunia, Ważniak siedział z głową zwieszoną do dna transportera i cały drżał. Myślę, że mimo inwazyjności zabiegu, teraz, kiedy dostaje leki przeciwbólowe, czuje się mimo wszystko znacznie lepiej niż jeszcze dobę temu…

Jutro poznamy wyniki krwi Ważniaka.

Wczorajsze zdjęcia to już wspomnienie. Dla Ważniaka rozpoczął się nowy etap w życiu i teraz będziemy się tylko na tym koncentrować.

Pozwalamy wszystkim zachwycać się Ważniakiem ; )

DSC00734.JPG DSC00740.JPG DSC00731.JPG DSC00742.JPG DSC00716.JPG DSC00746.JPG

W imieniu Ważniaka chciałybyśmy prosić o finansowe wsparcie jego leczenia – tylko od wczoraj pochłonęło kilkaset złotych (nie znam jeszcze dokładnego kosztu wczorajszego zabiegu), a to na pewno nie koniec. Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę przekazaną na Ważniaka.

Darowizny finansowe prosimy przekazywać na konta:
Przelewy krajowe:
Nordea Bank nr konta 72 1440 1387 0000 0000 1533 1348
(z dopiskiem w tytule przelewu: Darowizna dla Ważniaka)
Przelewy zagraniczne:
SWIFT: NDEAPLP2
IBAN: PL72 1440 1387 0000 0000 1533 1348
Dane do przelewu:
Fundacja Azyl dla Królików
ul. Makowa 13,
87-148 Łysomice
Można dokonać też wpłaty poprzez PayPal.

Response code is 404

W tym miejscu zapraszam raz jeszcze do przeczytania bardzo ważnego dla nas wpisu, który pojawił się na blogu 2 tygodnie temu. Ten wpis doskonale obrazuje sytuację podopiecznych Azylu, którą opisujemy na blogu każdego dnia…; )

Zachęcamy też do udziału w akcji Krolipaczka!, a także do wspierania naszych podopiecznych za pośrednictwem sklepu uszatkowo.pl.

Ale to nie wszystko – doskonałym sposobem wsparcia azylantów jest udział w bazarku, który potrwa tylko do 1 marca, dlatego nie zwlekajcie : )

Fasolka na pewno bardzo ucieszyłaby się z nowych zapasów swojego ukochanego rodicare instant albo kolejnych saszetek z biolapisem…

* * *

Razem z Ważniakiem do Torunia przyjechał też Łasuch – królik oddany przez starszą Panią, który podobno od długiego czasu przebywał w Ośrodku w Kobylarni.

Łasuch to urodziwy baran z 60 dag nadwagi i zębami wbijającymi się w błonę śluzową j. ustnej. Poza tym, tak jak to było u Czesia widać, że może mieć problem z kręgosłupem – nadwaga robi swoje. Plan działania: badanie krwi, korekta zębów i miejmy nadzieję, że w bliskiej przyszłości również kastracja.

IMG_6641.JPG

Więcej zdjęć Łasucha w dalszej części wpisu.

I jeszcze zaległa relacja z poniedziałkowej wizyty u doc, uzupełniona po wczorajszym i dzisiejszym dniu.

Fasolka czuje się dobrze, czyli je, biega za człowiekiem, wciąż domagając się czegoś więcej…- nawet jeśli to miałyby być leki, robi bobki – po nocy pojawiło się dużo, suchych bobków. Niestety wciąż pije bardzo dużo wody – potrafi wypić 500 ml w ciągu 8 godzin.

IMG_6525.JPG

Edycja

Wczoraj Fasolka pojechała na wieczorną wizytę u doc. Wszystko było w normie, chociaż to pojęcie u Fasolki ma specyficzne znaczenie. Fasolka jest królikiem bardzo niestabilnym. Jej stan zdrowia potrafi się dość diametralnie zmienić w ciągu kilku godzin i tak codziennie, co drugi dzień. Ma zniszczone nerki – i tutaj mała ciekawostka – wyniki krwi odzwierciedlają zniszczenie nerek dopiero wtedy, kiedy są one zniszczone już w 70-80 %,  źle funkcjonujące jelita – jej brzuch jest jak flakowaty worek, do tego wadę zgryzu  i problemy oddechowo-krążeniowe.

Dzisiaj pobraliśmy Fasolce krew do badań kontrolnych. Obawiam się tego czy poziom mocznika nie wzrósł.

* * *

Aksamitka jest w dobrej formie. Od czasu do czasu kicha, czyli standardowo, ale błona śluzowa nosa jest tylko lekko zaczerwieniona, więc nie wracamy z antybiotykami. Chciałam, żeby doc przede wszystkim zobaczył jej zęby – u królików z encephalitozoonozą/częściowym porażeniem twarzoczaszki zdarza się, że zęby trzonowe gorzej się ścierają. Na szczęście w tej chwili wszystko wygląda dobrze. Aksamitka ma też prawidłową wagę.

IMG_6521.JPG

Muszkieterowie czują się bardzo dobrze.

Atos niestety waży wciąż 40 dag. Może za kilka tygodni zacznie rosnąć, ale będziemy go jeszcze obserwować. Korkowanie odniosło u niego oczekiwany skutek. Atos porusza się bez problemu, chociaż trzeba zwracać u niego uwagę na zmiany zwyrodnieniowe w prawym stawie biodrowym/kolanowym.

IMG_6543.JPG

Edycja

Wczoraj późnym wieczorem do doc pojechał również Atos, który wydawał się niewyraźny, tj. nie był tak wesoły jak zawsze, nie rzucił się też na zioła. Już u doc zachowywał się bez zarzutów, ale był to najprawdopodobniej efekt podania espumisanu + użycia termoforu. Podczas badania okazało się, że jelita nie są wzdęte, ale brzuch był trochę bardziej pełny niż zwykle – przeładowany i to był pewnie powód jego gorszego samopoczucia. I m.in. dlatego uważam, że teorie o tym, że młody królik powinien mieć nieograniczony dostęp do granulatu (pomijając ogólnie mój stosunek do granulatu), to absurd. Wystarczy, że dojdzie do spowolnienia czy zatrzymania perystaltyki jelit i mamy ogromny problem.

Aramis waży 65 dag, czyli bez zmian. Wczoraj doc usunął mu plastry, które łączyły skoki i do najbliższego poniedziałku pozwolimy mu odetchnąć. Poza tym u Aramisa widoczna jest nierówność tylnych kończyn na wysokości kończyn – do wysokości stawu skokowego jest bardzo dobrze.

IMG_6538.JPG

Portos do poniedziałku będzie miał połączone skoki, ale już się chyba do tego przyzwyczaił ; ) Porusza się lepiej niż na początku, chociaż lewa łapa wyraźnie odstaje i z tym już nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Mimo wszystko Portos jest jednak bardzo żywiołowym i radosnym stworzeniem. Waży 60 dag, czyli bez zmian.

IMG_6550.JPG

Niezapominajka czułaby się bez zarzutu, gdyby nie katar, który powrócił. Zmieniliśmy antybiotyk na silniejszy i czekamy na efekty. Na szczęście sytuacja z nerkami i pęcherzem się uspokoiła. Niezapominajka wydala prawidłową ilość moczu, który nie jest już tak intensywny i gęsty – nie ma w nim też śluzu.

IMG_6586.JPG

Pozostali pacjenci bez zmian.

Jutro na badanie krwi pojadą na pewno Aisa oraz Łasuch.

Łasuch

DSC00762.JPG DSC00766.JPG DSC00767.JPG DSC00780.JPG DSC00794.JPG

Response code is 404

Niezapominajka

IMG_6469.JPG IMG_6474.JPG IMG_6479.JPG IMG_6490.JPG IMG_6506.JPG

Dzisiaj do Azylu dotarły dwie paczki z niezwykłymi prezentami dla naszych podopiecznych. Asiu, Elfie dziękujemy! Jestem pewna, że prezenty będą cieszyć się dużym zainteresowaniem i na pewno uwiecznimy to na zdjęciach! Dziękujemy : *

DSC00749.JPG DSC00755.JPG DSC00772.JPG DSC00774.JPG DSC00775.JPG

Dziękujemy również za paczki, które w zeszłym tygodniu zostały przekazane za pośrednictwem sklepu uszatkowo.pl – przepraszam, że nie wymieniam wszystkich imiennie, ale nie chciałabym nikogo pominąć, a przy naszym codziennym zabieganiu nie byłoby od to teraz trudno…

Dziękujemy Wam wszystkim za to, że na co dzień jesteście z nami.

9 komentarzy

  • Odpowiedź Vanessa H 27 lutego 2015 at 03:38

    Also I forgot to say that Łasuch looks like a young rabbit under a year old and possibly 6-8 months.

  • Odpowiedź Vanessa H 27 lutego 2015 at 03:33

    I cannot believe the condition of that poor Lop. What kind of person will let an animal or anything go through this type of physical pain and illness and not do anything about it. How horrible. What idiots. I hope someone will press charges against them with the police for animal cruelty if such a thing exists in Polish law. I know it does here. Łasuch looks like my Lady. What a cutie. Even some of the spots on the side is the same with her looks. Here Lops get adopted quickly. I hope these guys do as well over there.

  • Odpowiedź Justyna F 26 lutego 2015 at 14:36

    Jak patrzę na Ważniaka to rysuje mi się historia: właściciel zauważył, że z okiem królika coś nie tak i zamiast do weterynarza pojechał przed siebie, zostawiając króliczka na pastwę losu. Zastanawiam się czy tacy ludzie mają sumienie? Nie rozumiem tego, przecież taki królik to jak jak ktoś z rodziny, dziecko. Ciekawe, czy taka osoba swojego członka rodziny np. dziecko zamiast do pediatry wysłałaby na pustkowie. Tragedia… głupota ludzka w połączeniu z brakiem empatii. Dobrze, że istnieją takie dobre Duszyczki jak Wy!
    Pozdrawiam razem z Hippie wszystkie uszaki 🙂 <3

  • Odpowiedź Ninka 26 lutego 2015 at 10:17

    Bezmyślność, nieodpowiedzialność i zerowa empatia… Biedny Ważniak, mam nadzieję, że wyzdrowieje i jeszcze długo będzie cieszył się życiem.

  • Odpowiedź Emi 26 lutego 2015 at 08:12

    Nie wiem jak można zrobić coś takiego małemu bezbronnemu króliczkowi!
    Tych co wyrzucili Ważniaka jak bym dorwała to normalnie… ehh… brak słów…
    Najważniejsze, że na świecie są jeszcze osoby takie jak Wy! Trzymaj się uszaty! 😀
    Już puściłam przelew z darowizną 🙂

  • Odpowiedź Ania 25 lutego 2015 at 23:43

    Biedny maluch 🙁 tyle juz przeszedł, a to jeszcze nie koniec.

  • Odpowiedź Mała Ola i Inari 25 lutego 2015 at 21:28

    Ważniak przypomina mi Pocieszkę ,a Łasuch Aisę 🙂 Razem z Inari ( siedzi obok mnie ) przesyłamy całuski dla małych , uszatych przyjaciół . I małe pytanko … Czy świnki morskie jeszcze są w azylu ? Miałam pomysł na imionka dla nich : Misiek i Kokosik <3

    • Odpowiedź Ola 25 lutego 2015 at 22:33

      Olu, świnki dzisiaj trafiły pod opiekę Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim 😉

  • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 25 lutego 2015 at 21:04

    Najnowsza informacja o Ważniaku – właśnie siedzi, przyciskając mocno tylną część do podłoża, czyli nerki albo pęcherz…: /

  • Napisz komentarz

    *