Fotograficznie, Z życia Azylu

22 grudnia 2015

Wczoraj popołudniu odszedł od nas Gucio. Jego stan w niedzielę znacznie się pogorszył. Był coraz bardziej senny. Nerki pracowały coraz gorzej. Po kilku godzinach spędzonych wczoraj pod kroplówką, Gucio zasnął. Bardzo spokojnie. Osoby, które widziały jak czasami umierają króliki, wiedzą co mam na myśli. Po prostu zasnął.

Przyczyną śmierci Gucia była niewydolność wielonarządowa. Leki przedłużyły mu życie, ale nic więcej nie można było zrobić. Wątroba była całkowicie zwyrodniała – marmurkowa, rozpadała się w dłoniach, nerki niewydolne, o czym świadczyła zatarta struktura korowo-rdzeniowa w obu nerkach, a dodatkowo nastrzykane w sposób charakterystyczny dla encephalitozoonozy, ściana serca – ścieńczała.

Gucio był z nami 3 miesiące.

Pixel przeszedł wczoraj zabieg ekstrakcji gałki ocznej. Został też wykastrowany. Jego prawe było całkowicie zniszczone przez encephalitozoonozę. Wiele tygodni temu u Pixela powstał stożek rogówki, efekt głęboko uszkodzonej rogówki. Dzięki lekom zmniejszającym ciśnienie wewnątrzgałkowe udało nam się nie dopuścić do pęknięcia, ale stożek zmieniał strukturę i usunięcie gałki ocznej było nieuniknione.

Zabieg odbył się bez jakichkolwiek komplikacji. W ciągu dnia Pixel robił bobki. Dzisiaj wieczorem Pixel poczuł się gorzej. Miał obniżoną temp. Kiedy pojawiliśmy się u doktora, wydawał się jednak stabilny. Siedział na transporterze. Oddychał dobrze. W pewnym momencie kiedy byłyśmy już w gabinecie, usłyszałam, jak przewrócił się na bok i wyciągnął łapki do tyłu. W innej sytuacji pomyślałabym, że po prostu się położył, ale od razu otworzyłam transporter. Pixel zaczynał wpadać we wstrząs. Doktor długo go reanimował. Serce biło, ale Pixel już nie oddychał. Przyczyną śmierci było nagłe, silne wzdęcie jelit, które przycisnęły płuca – płuca, które anatomicznie były mniejsze niż u innych królików.

Jelita były wzdęte i bardzo silnie przekrwione. Zaczynał się w nich stan zapalny. Wątroba Pixela była zwyrodniała.

Dwa dni temu pisałam o Pixelu, o walce z jego układem pokarmowym, o potężnym jelicie ślepym, o kryzysach, z których nie raz wychodziliśmy, trwających czasami wiele dni. Dzisiaj się nie udało. Najprawdopodobniej wskutek narkozy doszło u Pixela do zaburzeń perystaltyki jelit.

Chciałabym napisać, że to jakiś żart. Żart od losu, kiedy wszystko o czym się mówi, myśli, pisze odwraca się przeciwko. Kiedy to z czego człowiek się cieszy, okazuje się nic nieznaczące.

Kiedy dwa dni temu pojawił się na blogu wpis o Azylu, o Azylu jako hospicjum, czułam ulgę. Dzisiaj kiedy Pixel odszedł, pomyślałam, że byłoby mi łatwiej, gdybym nie musiała o tym pisać, bo zmierzenie się ze śmiercią to jedno, a zmierzenie się z ludźmi (z ludźmi, którzy opowiadają, że eksperymentujemy na królikach i naprawdę w to wierzą, czytają każdy wpis na blogu i obsesyjnie darzą nas nienawiścią, z ludźmi, którzy dwa dni przed Świętami stwierdzają, że po 2 latach muszą oddać adopcyjnego królika, bo nie mogą poświęcić mu tyle miłości, na ile zasłużył, a jadąc do Azylu wrzucają na fb status – w cudownym nastroju, z ludźmi, którzy nie szanują naszego czasu podczas wizyty u doktora i nie obchodzi ich to, że od wczoraj spędziliśmy tam kilkanaście godzin, z ludźmi, którzy dzwonią 22.12., chcąc adoptować królika, a następnie mówią, że nie obchodzą ich moje plany, bo przeze mnie króliki w Azylu są na straconej pozycji), bywa czasami nie mniej trudne.

Dzisiaj wolałabym o tym po prostu zapomnieć. Przynajmniej coś byłoby łatwiejsze, ale siłą tego miejsca, siłą bloga miała być szczerość.

Wcześniej napisałam jak zawsze relację z wizyty u doktora. Wczoraj spędziliśmy u doktora kilkanaście godzin. Dzisiejszy dzień miał przynieść odrobinę ulgi, spokoju…

Stan Ateny kilka dni po bardzo ciężkim, czwartkowym zabiegu jest stabilny. Gdyby nie problemy z apetytem – liczymy na to, że się rozkręci, jej stan ogólny nie budziłby większych zastrzeżeń – pomijam łzawiące oko związane z przerośniętymi korzeniami trzonowców, ale to odrębny rozdział. Bardzo ważne jest to, że Atena nie traci wagi. Jej guz nowotworowy ważył 20 dag, co oznacza, że po zabiegu waga Ateny wskazała 2,300 kg zamiast 2,500 kg i taki stan utrzymuje się do dzisiaj.

IMG_0596.JPG

Fasolka czuje się stosunkowo dobrze. Gdyby nie ogromna ilość moczu, którą wydala i problemy z odparzeniami (o tym za chwilę) jej zachowanie nie budziłoby naszych większych zastrzeżeń. Oczywiście Fasolka nie ma tak dużego apetytu, jak w swoich najlepszych okresach, ale bardzo lubi rodicare w wersji instant. Podjada też siano i zioła. Poza tym mimo swojego złego stany zdrowia wciąż potrafi ustawić azylowe towarzystwo do pionu.

IMG_0577.JPG

Wczoraj podczas wizyty u doktora Fasolka wpadła w ręce Justyny i Marty, które zrobiły porządek z jej sierścią w okolicy odbytu i na tylnych łapach. Mamy nadzieję, że teraz, biorąc pod uwagę, że w klatce ma drybed uda nam się skutecznie walczyć ze skutkami ilości produkowanego przez jej nerki moczu.

IMG_0614.JPG

W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować Pani Karolinie oraz Pani Magdzie za zakup dla Fasolki 3 drybedów : * Tak jak przypuszczaliśmy w przypadku Fasolki 1 drybed wystarcza maksymalnie na 2 doby, co oznacza, że pralka ciągle pracuje (tym bardziej, że z drybedów korzysta również Herkules i od pewnego czasu Aksamitka, u której koc z podkładami nie sprawdzał się z powodu na zaburzenia równowagi).

IMG_0618.JPG

Dodatkowo zdecydowaliśmy się zakupić dla Fasolki matę typu vetbed do transportera, ponieważ wystarczy godzina spędzona w transporterze na zwykłym podkładzie i Fasolka od razu jest mokra.

IMG_0616.JPG

Aby ułatwić utrzymanie u Fasolki czystości, zdecydowaliśmy się również na zakupienie dla niej specjalnego preparatu, który nie wpłynie na poprawę pracy jej nerek, ale może spowodować silniejsze zagęszczanie moczu, a tym samym wydalanie mniejszej ilości moczu.

Osłuchowo Fasolka standardowo lekko szmeruje. W j. ustnej Fasolki widać jedną ostrą krawędź, która zbliża się do języka. Waga Fasolki to 2,050 kg, czyli 5 dag więcej niż w czwartek, a to zawsze 5 dag więcej niż mniej.

Wczoraj zdecydowaliśmy przełożyć się zabieg usunięcia zębów Faworka na okres poświąteczny – po pierwsze z uwagi na nieludzką ilość godzin spędzonych wczoraj u doktora, po drugie z uwagi na obawę przed ewentualnym złym samopoczuciem Faworka w okresie świątecznym. Standardowo informacje dotyczące stanu zdrowia Faworka są mieszane.

IMG_0536.JPG

Z jednej strony po wprowadzeniu tydzień temu oxywetu, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, Faworek ustabilizował się oddechowo. Zmiany oskrzelowe zniknęły, nos Faworka jest czysty. Jest po prostu lepiej. Z drugiej w j. ustnej u Faworka pojawiła się niewielka ilość ropy, co tylko potwierdza konieczność usunięcia kolejnych zębów.

IMG_0541.JPG

Waga Faworka to 95 kg, czyli najlepsza jak dotychczas. Z Faworka jest duży i silny chłopak ; ), a tak poważnie to kilka tygodni temu ważył 60 dag i był po prostu niedożywiony.

U Frezji znowu zaostrzył się ropny katar. Jednocześnie jak to zazwyczaj u Frezji bywa przy okazji zaostrzonego kataru, jej prawe oko zaczęło mocniej łzawić. Poza tym tchawica Frezji nie jest tkliwa, ale podczas osłuchiwania standardowo słychać u niej zmiany oskrzelowe – są to zmiany pozapalne, które utrzymują się u Frezji od chwili, kiedy trafiła pod naszą opiekę.

IMG_0602.JPG

W związku z tym postanowiliśmy wejść u Frezji z oxywetem, który być może przyniesie skuteczniejszy efekt niż inne antybiotyki. Kiedy ostatnio wykonywaliśmy u Frezji RTG klatki piersiowej, na zdjęciu nie było widać ropni, natomiast Frezja tak jak Faworek jest królikiem bardzo zagrożonym. Jednocześnie musimy pamiętać o tym, że RTG może nie pokazać małych, rozsianych na płucach zmian ropnych. Mimo to jeszcze w styczniu wykonamy u Frezji kontrolne RTG klatki piersiowej.

Gaja od czwartku przybrała na wadze 10 dag. Sama nie je zbyt wiele, ale za to z apetytem zjada rodicare ze strzykawki. Gaja jest obecnie jednym z trudniejszych przypadków stomatologicznych w Azylu i tak jak Faworka oraz Nestora w najbliższych tygodniach czeka ją ciężki zabieg usunięcia części zębów, przy których już tworzy się ropień, który zniekształcił żuchwę.

IMG_0567.JPG

Gwarek na co dzień przebywa pod troskliwą opieką Pani Magdy w domu tymczasowym. Jest kolejny niełatwym egzemplarzem stomatologicznym. Jego zęby są nierówne, a krawędzie bardzo się ostrzą. Podstawą żywienia Gwarka jest głównie rodicare. Nie je siana, podjada zioła. Jeszcze w styczniu czeka go korekta zębów, poprzedzona RTG głowy.

IMG_0584.JPG

Lilka czuje się dobrze. Jej rogówki są wygojone, a obrzęk gałek ocznych zmniejszył się. W tej chwili odstawiamy antybiotyk do oczu i wracamy z preparatem Optimmune, który pozwala nam walczyć z zespołem suchego oka. Korony zębów policzkowych Lilki wyglądają dość dobrze, natomiast siekacze wczoraj zostały skorygowane.

IMG_0608.JPG

Lilka utrzymuje wagę 1,100 kg – byłoby idealnie, gdyby kiedyś udało się dobić do wagi 1,300 kg…, ma za to bardzo ładny apetyt. Je rodicare basic na przemian z rodicare instant.

Stan Nestora po sobotnim zabiegu jest stabilny. Wciąż nie rozkręcił się z apetytem, ale zabieg usunięcia siekaczy jest zawsze zabiegiem bardzo inwazyjnym, po którym króliki zazwyczaj dłużej dochodzą do siebie. W j. ustnej u Nestora po usunięciu siekaczy nie ma ropy, natomiast wciąż utrzymuje się niewielka ilość ropy między jego zębami policzkowymi. Tak jak już wspominałam Nestora czeka jednak na pewno zabieg usunięcia części zębów policzkowych. Nie mogliśmy zrobić wszystkiego łącznie. Niedługo wykonamy u Nestora również RTG głowy.

IMG_0560.JPG

Nestor nie jest przykładem tego jak królik powinien współpracować podczas karmienia, ale jest przeuroczym stworzeniem.

Wczoraj stan Orfeusza doktor ocenił jako dobry. Po lewej stronie żuchwy jeden, górny ząb jest dość wyraźnie przerośnięty, ale w j. ustnej u Orfeusza nie ma ropy. Orfeusz utrzymuje prawidłową wagę i dopisuje mu bardzo dobre samopoczucie. Najprawdopodobniej już w nowym roku, może w lutym/marcu – zobaczymy jak rozwinie się sytuacja, Orfeusza czeka korekta zębów.

IMG_0542.JPG

Szwejk został wczoraj wykastrowany. Przy okazji doktor skorygował jego zęby policzkowe. Być może Szwejk już wkrótce trafi do nowego domu – trzymajcie za niego mocno kciuki!

IMG_0599.JPG

Dobranoc.

8 komentarzy

  • Odpowiedź SYLWIA 29 grudnia 2015 at 12:50

    Wyrazy współczucia, kibicuję Waszym chorym Królikom i podziwiam, że wydajecie tyle kasy na ich ratowanie mimo wszystko! Mimo, że nie rokują praktycznie od początku trafiania do Azylu . A jednak . Czasem myślę pragmatycznie , że lepiej byłoby od razu uśpić ciężko chorego i nie rokującego królika, po co mu przedłużać cierpienie? A jednak kiedy czytam, że np. Gucio PRZEŻYŁ 3 MIESIĄCE W DOBREJ FORMIE MIMO CIĘŻKIEJ CHOROBY I LUDZKIEGO ZANIEDBANIA PRZEZ CO ZACHOROWAŁ to naprawdę jestem pełna podziwu i szacunku dla Waszej pracy i dla wiedzy Pana Doktora Krawczyka. …..
    Życzę Pracownikom Azylu wytrwałości . A hejterami i ludźmi wrogimi Wam w internecie i realu się nie przejmujcie, będą zawsze , psychopatów i frustratów jest wielu na świecie. Nie sposób się ich pozbyć, zwłaszcza że prawo polskie i nie tylko polskie, nie zabrania hejtu .
    Nie martwcie się, co nas nie zabije to wzmocni 🙂 więc czytywanie hejtu i olewanie go może Was wzmocnić psychicznie aż staniecie się niewrażliwi na takie opinie.
    serdecznie pozdrawiam , SYLWIA pańcia 2 kochających się i kochanych przez naszą rodzinę królików bezklatkowych.

  • Odpowiedź kasiuniakrólisiunia 25 grudnia 2015 at 23:06

    Gucio nasz kochany,
    Czemóż opuściłeś azylu bramy?
    Pamiętaj zawsze cię kochamy,
    I modlitwy za ciebie odmawiamy.
    Kiedy byłeś jeszcze z nami,
    To mrugałeś oczkami.
    A kiedy cię niema…

  • Odpowiedź andrea 23 grudnia 2015 at 13:52

    Bardzo żal Gucia i Pixela.te kolejne śmierci sprawiają,że aż człowiek ma wyrzuty wobec siebie,że raduje się,a przynajmniej powinien-na okoliczność nadchodzących Świąt… Tak bardzo przykro…Te święta będą dla nas wyjątkowo smutne-Leosia nie żyje,Uszek sam,a królaski jakby się zmówiły-co chwila któryś schodzi za Tęczowy Most :-(` Życzę wspaniałym Wolontariuszom,ludziom związanym z Azylem,poświęcającym swoje życie dla tych małych,kochanych istot wiele wytrwałości,siły i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia-pomimo wszystko! Bardzo,bardzo Wam współczuję tylu śmierci-ja bym chyba nie dała rady,załamałabym się… Jesteście CUDOWNI!!! Dziękuję za wszystko!!!

  • Odpowiedź ZOJA. 23 grudnia 2015 at 08:59

    Trzymałam kciuki za Gucia. SZkoda, że się nie udało. Zaslugiwal na więcej. Pixelka też mi bardzo szkoda. I czemu te wszystkie króliki odchodzą przed Bożym Narodzeniem? Przed świętami?I tak wesołym czasem?Żal mi ich Ale tak najwyraźniej musiało być.

  • Odpowiedź Martyna 23 grudnia 2015 at 07:53

    ;( Naprawdę trzymałam za Gucia kciuki, bo myślałam, że po prostu należy mu się więcej czasu spędzonego w godnych warunkach;( Guciu ściskam Cię w myślach mocno;) Smutne jest to, że te wszystkie istnienia odchodzą za Tęczowy Most przed Świętami, radosnymi Świętami, Świętami w których sporo z nas dopatruje się magii i cudów;(Chcę myśleć (może trochę jak dziecko;), że będąc za Tęczowym Mtem nie czują już strachu i bólu. Jak zwykle życzę Wolontariuszą siły, siły i jeszcze raz siły do walki o każde najmniejsze stworzenie.

  • Odpowiedź Jagoda 23 grudnia 2015 at 00:22

    Trzeba przetrwać ta zime….ludzie są różni nie jesteście w stanie przeswietlic każdego nowego opiekuna na milion procent.moja babcia zawsze mawiała, że od ludzi pozbawionych empatii nie lubiący zwierzat, traktujący je jak zabawkę- mam się trzymać z daleka bo to źli ludzie …

  • Odpowiedź Justyna 22 grudnia 2015 at 23:53

    Kolejna bardzo smutna wiadomość 🙁 A dzisiaj wieczorem miałam przeczucie,że chyba coś złego znowu się u Was dzieje :/
    Trzymajcie się mocno!

  • Napisz komentarz

    *