Fotograficznie, Z życia Azylu

Wtorek (12.07.2016 r.)

12 lipca 2016

Poniedziałek zaczął się dla nas fatalnie.

Przedpołudnie spędziliśmy u doktora, walcząc o życie Kokardki – jednego z czterech maluchów, które przyjechały do nas 1,5 tygodnia temu z Wrocławia.

IMG_4477.JPG

Po nocy Kokardka bardzo źle oddychała. Lewo łapała oddech, było widać u niej objawy niedotlenienie. Dzięki podaniu furosemidum udało nam się dotrzeć do doktora. Chwilę później doktor postawił diagnozę – obrzęk płuc. Początkowo podejrzewaliśmy, że być może ta niewydolność oddechowa ma związek z jakimś silnym wzdęciem jelit/żołądka, ale nie – brzuch Kokardki nie był powiększony, tylko nienaturalnie obwisły, a doktor szybko rozwiał te wątpliwości. Wtedy padło podejrzenie, jak się okazało mylne, że to była jakaś nadostra postać infekcji. Mimo obaw doktor wykonał u Kokardki punkcję. Niestety okazało się, że płyny nie gromadzą się w opłucnej, ale w płucach (gdyby były w opłucnej, wtedy ich ściągnięcie mogłoby przynieść Kokardce ulgę). Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że nasza walka nie ma najmniejszych szans na powodzenie. Cały czas zastanawiałam się, co się wydarzyło. Kokardka jeszcze w niedzielę zachowywała się bardzo dobrze, tak jak przez cały czas pobytu u nas i przed wyjazdem z Wrocławia. Była aktywna, miała bardzo ładny apetyt, idealne bobki.

Kiedy wydawało się, że to już koniec, po podaniu adrenaliny, Kokardka zaczęła się uspokajać. Przez kolejną godzinę wydawało się, że jest lepiej. Jej serce biło mocniej, oddech się poprawił, była spokojna. Potem przyszedł kolejny kryzys, a Kokardka odeszła.

Wyniki sekcji były dla nas szokiem. Z jednej strony szokiem, z drugiej przyniosły ulgę…, bo wiedzieliśmy, że nie mogliśmy po prostu nic zrobić.

Dlaczego u każdego królika wykonujemy sekcję zwłok? Musimy wiedzieć, co się stało, tym bardziej, kiedy śmierć jest tak nagła i niespodziewana.

Kokardka miała 3, może 4 miesiące. Przez wiele tygodni tak jak pozostałe wrocławskie maluchy przebywała z królikiem z ropnym katarem. Kiedy przyjechała do nas, tydzień temu w poniedziałek, jej stan zdrowia nie budził zastrzeżeń. Płuca, oskrzela, krtań/tchawica były, a Kokardka nie kichała. Niepokojący był tylko jej lekko wilgotny nos, nic poza tym. Mimo, że cała wrocławska 4 czuła się super, z uwagi na ich przeszłości wprowadziliśmy do ich leczenia lydium – silny lek odpornościowy, obawiając się, że z czasem może rozwinąć się u nich ukryta infekcja. Miałyśmy pełną świadomość tego, że tak może być (piszę o tym poniżej), dlatego do oceny zdrowia maluchów podeszliśmy z dystansem. Nikt nie przypuszczał jednak, że już wtedy nie mogliśmy dla Kokardki nic zrobić.

Jej lewe płuco było całkowicie zniszczone przez ropę. Na prawym płucu widać było liczne, małe kawerny ropne. To był proces, który bezobjawowo rozwijał się u Kokardki tygodniami. Nieleczona infekcja najprawdopodobniej od razu skoncentrowała się w dolnych drogach oddechowych. Kiedy z soboty na niedzielę doszło do zapaści, organizm Kokardki nie bronił się. Przy stanach zapalnych płuc zazwyczaj występuje gorączka, tymczasem Kokardka miała znacznie obniżoną temperaturę. Jej układ odpornościowy w ogóle nie walczył.

Nie lubimy epatować drastycznymi zdjęciami, ale dla osób zainteresowanych (standardowo) do albumu wrzucam zdjęcia płuc Kokardki zniszczonych ropą.

Historia Kokardki pokazuje, dlaczego tak bardzo boimy się o króliki takie jak Faworek czy Greta. Nieleczone infekcje są szczególnie niebezpieczne u królików bardzo młodych, które często w wieku 3-4 tygodni są już chore. Bardzo często dotyczy to właśnie maluchów ze sklepów zoologicznych, zbyt wcześniej odebranych od matki, które nie były w stanie wykształcić prawidłowych mechanizmów obronnych.

Kokardko…

***

Ameli czuje się bardzo dobrze. Po lewej stronie w jamie ustnej cały czas występuje ziarnina, ale bez typowej wydzieliny ropnej, natomiast po prawej stronie – w miejscu po usunięciu zębów wszystko goi się bez zarzutu. Dzisiaj Ameli trochę mnie zmartwił, ponieważ jego lewe oko zaczęło łzawić, ale to oznacza tylko tyle, że być może będziemy musieli przyspieszyć zaplanowany na koniec lipca zabieg usunięcia części zębów po lewej stronie szczęki.

IMG_8976.JPG

To, co cieszy nas najbardziej to samopoczucie i waga Ameliusza. Niecałe 3 tygodnie temu ważył 80 dag, a wczoraj waga wskazała 1,200 kg. Nawet na pyszczku Ameli wygląda już dużo lepiej. Chłopak odżył i jest najlepszym potwierdzeniem tego, że czasami los potrafi się odwrócić.

Anthony jest królikiem niedożywionym. W tylnej części jamy brzusznej zauważalny jest u niego zanik tkanki tłuszczowej. Poza tym dzisiaj zaniepokoił nas jego oddech. Serce bije prawidłowo, ale w zasadzie niesłyszalne są szmery oskrzelowe – trochę tak, jakby był zapowietrzony. To nie wpływa jednak na jego samopoczucie i apetyt, które nie budzą zastrzeżeń.

Badanie kału wykluczyło obecność pasożytów w kale Anthonego, a jutro poznamy wyniki badań jego krwi.

Atena nie przybiera na wadze, ale czuje się dobrze. Podczas badania palpacyjnego nie odczuwa żadnej bolesności w rejonie jamy brzusznej, jej zęby póki co nie wymagają korekty (to oczywiście taki żart, ponieważ Atena miała korektę tydzień temu). Krążeniowo-oddechowa również jest stabilna. Eneranal daje radę.

Zarówno u Ateny, jak i Gai kontynuujemy podawanie ornipuralu, a w poniedziałek dziewczyny czeka badanie USG jamy brzusznej.

Benio czuje się bardzo dobrze. Wciąż ma pewien obrzęk tkanek pod żuchwą, ale poza tym wszystko się zagoiło, ale wspomnieniem po urazie jest tylko trochę zmieniony wygląd pyszczka. Przez jakiś czas Benio będzie otrzymywał jeszcze antybiotyk, ale mamy nadzieję, że teraz już nic się nie wydarzy. 

”FullSizeRender[14.jpg” ]

Cytrynek nie kicha, nie ma też żadnych zmian w obrębie krtani/tchawicy oraz oskrzeli/płuc, ale przez najbliższe dni będzie otrzymywał antybiotyk. Razem z Kokilką i Papilotką został też zakwalifikowany do zdjęcia RTG klatki piersiowej. Mamy nadzieję, że jego historia potoczy się inaczej niż Kokardki – w tej chwili jego stan zdrowia nie budzi zastrzeżeń, a przypadek Kokardki nie musi być regułą u maluchów z Wrocławia, ale chcemy upewnić się, że teraz nic się nie dzieje, a organizm Cytrynka jest silniejszy niż Kokardki.

Niestety, jeśli królik przebywał w towarzystwie innego, kichającego królika (maluch, który został we Wrocławiu przewlekle kicha ropą), nawet jeśli nie jest jeszcze królikiem kichającym, jest królikiem zagrożonym. Czasami może chorować bezobjawowo, czasami w wyniki spadku odporności związanego np. ze stresem, może nagle zacząć kichać. Najczęściej przewlekła infekcja z górnych dróg oddechowych z czasem przechodzi na dolne drogi oddechowe, ale sytuacja może rozwijać się tak jak u Kokardki. Nie piszę tego po to, aby wywołać panikę, ale aby zwrócić uwagę na problem. Przewlekły katar jest zagrożeniem dla zdrowia i życia królika i nigdy nie należy tego bagatelizować. Kiedy maluchy z Wrocławia jechały do Torunia kilkukrotnie usłyszałam, że są zdrowe, ponieważ są żywe i nie kichają/mają co najwyżej mokre nosy. Już na miejscu cieszyłyśmy się, że nie kichają, ale nasze doświadczenie podpowiadało, że sytuacja może rozwinąć się różnie. Historia Kokardki pokazała to w wyjątkowo przewrotny sposób.

Edvin to ciekawy egzemplarz. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie jeden szczegół. Jego łapa zrosła się, Edvin porusza się bez problemu, ale okazało się, że kość zrosła się na nieodpowiedniej wysokości/podczas zrastania przesunęła się i jakiś czas po usunięciu usztywnienia kość na wysokości stawu kolanowego zaczęła przebijać skórę.

W związku z tym w czwartek Edvina czeka zabieg. Doktor musi spiłować fragment tej kości. Przy okazji Edvin zostanie wykastrowany. Aby zapobiec rozwojowi jakiejś infekcji od wczoraj Edvin otrzymuje antybiotyk. Jego samopoczucie nie budzi zastrzeżeń, ale Edvin nawet ze złamaną łapą szalał jak opętany.

Ingrid ma za sobą zabieg usunięcia ropnia. Na szczęście okazało się, że ropień był mocno otorbiony i znajdował się tylko w tkance podskórnej/mięśniowej, ale nie doszedł do otrzewnej.

Po zabiegu Ingrid rano była jeszcze dość obolała, ale wszystko powinno wrócić do normy, a penicylina powinna pomóc nam do końca załatwić sprawę.

Stan Gai można określić jednym zwrotem – bez zmian, z tą różnicą, że w porównaniu z czwartkiem wczoraj jej jelita pracowały lepiej.

Tak jak wspominałam, Greta cały czas dość dużo kicha, ale mimo wszystko jej stan po inhalacjach się poprawił. Nos Grety jest czysty – nie widać wydzieliny ropnej, krtań/tchawica czyste – tydzień temu były tkliwe, oskrzela i płuca czyste. W związku z tym u Grety będziemy kontynuować inhalacje, a także podamy jej kolejne dawk biotropiny.

Mamy też jedną bardzo dobrą wiadomość – Greta przytyła kolejne 5 dag ; )

Sytuacja Kokilki jest analogiczna do sytuacji Cytrynka i Papilotki. W najbliższym czasie będzie poddawana antybiotykoterapii, wkrótce czeka ją też badanie RTG klatki piersiowej.

Papilotka tak jak Cytrynek i Kokilka od wczoraj otrzymuje antybiotyk (wespół z lydium). Gdyby nie przypadek Kokardki moglibyśmy uznać, że jej stan zdrowia poza mokrym nosem nie budzi większych zastrzeżeń, ale w tym przypadku nie mogliśmy podjąć innej decyzji.

Pocieszka ma za sobą zabieg usunięcia palca prawej, przedniej łapy. Wszystko obyło się bez problemu. Pocieszka czuje się dobrze. Nie widać zmiany w jej poruszaniu – jej przednia łapka i tak była już lekko podwinięta, a obrzęk palca był tak duży, że nie dało się go uratować.

Największym problemem Pocieszki jest cały czas bardzo duża ilość wydalanego przez nią moczu. Zobaczymy czy w jej przypadku minirin zadziała. Na szczęście póki co Pocieszka nie traci na wadze.

Tuptusiowa (rzadko nadajemy takie imiona, ale z uwagi na prośbę wybawców małej, Tuptuś został Tuptusiową ; )) jest dość młodym królikiem z silną rują. Jej zęby, serce, płuca i oskrzela nie budzą zastrzeżeń. Jelita nie pracują idealnie – Tuptusiowa robi dość małe bobki, nie darzy też szczególnym uznaniem siana, ale miejmy nadzieję, że to kwestia czasu.

Niestety z uwagi na to, że podczas wczorajszej wizyty nie zrobiła bobków, badanie jej kału przełożymy na przyszły tydzień.

Po otrzymaniu wyników krwi (dzisiaj pobraliśmy krew do badań), zdecydujemy w jakim czasie wykonamy u Tuptusiowej kastrację.

Razem z Tuptusiową na badanie krwi pojechali dzisiaj Anthony i Larry pojechali na badanie krwi. Jutro poznamy wyniki, a nasza Mela została wykastrowana.

IMG_9026.JPG

***

Od Dnia Otwartego w Azylu minęło już 1,5 tygodnia, ale mamy dla Was niespodziankę. Udało się odzyskać część zdjęć zrobionych między godziną 7-12, pokazujących przygotowania do Dnia Otwartego i pierwszych gości! Być może nie wszyscy odnaleźli siebie na poprzednich zdjęciach – teraz dajemy Wam na to drugą szansę ; )

Dzień Otwarty

cz. 1

DSC00239.JPG DSC00244.JPG DSC00256.JPG DSC00258.JPG DSC00262.JPG DSC00274.JPG DSC00279.JPG DSC00285.JPG DSC00288.JPG DSC00289.JPG DSC00292.JPG DSC00293.JPG DSC00295.JPG DSC00298.JPG DSC00300.JPG DSC00310.JPG DSC00312.JPG DSC00313.JPG DSC00314.JPG DSC00315.JPG DSC00317.JPG DSC00319.JPG DSC00320.JPG DSC00325.JPG DSC00328.JPG DSC00331.JPG DSC00333.JPG DSC00335.JPG DSC00337.JPG DSC00341.JPG DSC00342.JPG DSC00345.JPG DSC00353.JPG DSC00357.JPG DSC00359.JPG DSC00361.JPG DSC00367.JPG DSC00370.JPG DSC00377.JPG DSC00381.JPG DSC00385.JPG DSC00394.JPG DSC00398.JPG DSC00403.JPG DSC00406.JPG DSC00407.JPG DSC00411.JPG DSC00415.JPG DSC00416.JPG DSC00425.JPG DSC00428.JPG DSC00436.JPG DSC00439.JPG DSC00440.JPG DSC00447.JPG DSC00449.JPG DSC00451.JPG DSC00452.JPG DSC00453.JPG DSC00464.JPG DSC00469.JPG DSC00470.JPG DSC00474.JPG DSC00475.JPG DSC00478.JPG DSC00479.JPG DSC00481.JPG DSC00483.JPG DSC00489.JPG DSC00490.JPG DSC00493.JPG DSC00497.JPG DSC00499.JPG DSC00500.JPG DSC00501.JPG DSC00504.JPG DSC00506.JPG DSC00509.JPG DSC00512.JPG DSC00515.JPG DSC00523.JPG DSC00525.JPG DSC00530.JPG DSC00532.JPG DSC00536.JPG DSC00539.JPG DSC00540.JPG DSC00542.JPG DSC00547.JPG DSC00553.JPG DSC00558.JPG DSC00560.JPG DSC00562.JPG DSC00564.JPG DSC00565.JPG DSC00571.JPG DSC00572.JPG DSC00574.JPG DSC00578.JPG DSC00579.JPG DSC00581.JPG DSC00582.JPG DSC00583.JPG DSC00584.JPG DSC00585.JPG DSC00587.JPG DSC00589.JPG DSC00593.JPG DSC00594.JPG DSC00595.JPG DSC00598.JPG DSC00603.JPG DSC00607.JPG DSC00610.JPG DSC00613.JPG DSC00616.JPG

 

Response code is 400

cdn.

2 komentarze

  • Odpowiedź Marta Azyl Dla Królików 12 lipca 2016 at 22:54

    Jejku, płucko Kokardki wygląda jakby aż ociekało ropą.. 🙁 Przerażające jest to, że pozornie nic na to nie wskazywało.. 🙁
    Strasznie żal…

  • Napisz komentarz

    *