Fotograficznie, Z życia Azylu

Piątek (9.02.2018 r.)

9 lutego 2018

Każdy ma jakieś świętości. Dla mnie był i jest nią Duszek. Przez ostatnie godziny próbowałam uporać się z tym jednym zdaniem, które wczoraj niespodziewanie dotarło do mnie sms-em, nie udało mi się (całą resztę mogłam zignorować). „Duszek gnił i zgnił”. W Azylu. Pod moją opieką („Boskiego czeka to samo”).

Może teraz będzie mi łatwiej.

IMG_3513

Podobno pomagamy królikom dla „fejmu” (jestem niedzisiejsza i do tej pory nigdy nie używałam tego słowa). Podobno rozdajemy je też na lewo i prawo (do beznadziejnych domów) Podobno.

Dzisiaj do nowego domu w Swarzędzu pojechał Mister Big. Nowi opiekunowie Mistera nie mogli doczekać się jego przyjazdu (zaplanowanego na jutro) i przyjechali dzisiaj. Nie wiem czy po opuszczeniu Azylu skierowali się na lewo czy na prawo, ale to chyba nie ma znaczenia. Ważne, że po kilku tygodniach pobytu w Azylu, Mister Big będzie miał dom, tak samo jak Koffi, który wczoraj pojechał do Łodzi i Tea, która już jutro pojedzie do Poznania. To wszystko nie byłoby możliwe bez pomocy osób, które mieszkając poza Toruniem, razem z nami tworzą Azyl, przeprowadzając spotkania adopcyjne poza Toruniem. To nie byłoby również możliwe bez zaangażowania nowych opiekunów naszych podopiecznych, dla których odległość kilkuset kilometrów to często żaden problem, zarówno jeśli chodzi o spotkanie adopcyjne, odbiór królika w Azylu czy późniejsze wizyty u dobrego króliczego weterynarza.

Świat nie jest czarno – biały. Ludzie czasami zawodzą, czasami popełniają błędy, bywa ciężko, ale przez wszystkie lata działalności Azylu doświadczyłyśmy całej palety najróżniejszych emocji i jedno się nie zmieniło – nie ma w nas agresji, frustracji, nienawiści ani rozgoryczenia. Wciąż jest w nas ta sama pasja i zaangażowanie, miłość do królików i szacunek dla ludzi, dzięki którym możemy robić (mądrze) to, co kochamy.

Azyl jest i zawsze będzie otwarty na ludzi, ponieważ tylko razem możemy coś zmienić, a gdyby miało stać się inaczej, gdybym patrząc w lustro, miała zobaczyć kogoś, kim nigdy nie chciałam być, wtedy to wszystko straciłoby jakikolwiek sens i oznaczałoby koniec.

czwartek w Azylu (między 7 godzinnym dyżurem, czyli jak co dzień) 

DSC09889

DSC09858

DSC09795

DSC09818

DSC09786

DSC09718

DSC09764

DSC09727

DSC09771

Relacja z czwartkowej wizyty u doktora pojawi się na blogu jutro.

cdn.

5 komentarzy

  • Odpowiedź Jacek 13 lutego 2018 at 17:50

    Witam.Przecież wiadomo kto to napisał,jest pewien wirus ,strasznie zaraźliwe i to on powoduje u ludzi takie reakcje, strasznie smutne ale Pani Olu chociaż to strasznie boli proszę sobie przypomnieć tego wspaniałego białaska o czerwonych oczkach i zawadiacko zwichrowanych uszkach i będzie OK…..

  • Odpowiedź Ninka 10 lutego 2018 at 21:53

    To już chyba nawet nie może dotknąć osobiście, bo jest tak idiotyczne, że nie można wyjść ze zdumienia. Jak długo myślał(a) autor(ka) owej wiadomości? Osobiście uważam, że napisał(a) to pod wpływem środków psychotropowych. Albo kosmitów. Albo w wyniku gnicia(!) mózgu. Nikt normalny czegoś takiego nie jest w stanie wymyślić.
    PS. Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać :)))))))

  • Odpowiedź Szymon 10 lutego 2018 at 07:10

    To niesamowite, ile jest w ludziach żółci, zazdrości, sam nie wiem czego. Chorej frustracji? Tylko dlaczego? Jak komuś może tak przeszkadzać, że ktoś robi coś dobrego. Jaki „fejm”? Przecież to trudna, obciążająca fizycznie i psychicznie praca. Ciekaw jestem też skąd takie „ktosie” niby wiedzą do jakich domów trafiają króliki? Na pewno niektóre są gorsze niż inne, na pewno czasami niektóre okażą się niewypałami, ale tego nie da się uniknąć, mimo że potencjalne domy są sprawdzane. A napisać takiego sms-a, czy sms-y to zwykłe skurwysyństwo.

  • Odpowiedź Magda 9 lutego 2018 at 22:26

    Jak można było tak napisać? ????. Na wszystkich zdjęciach jakie miał Duszek wyglądał na bardzo szczęśliwego króla. I nikt nie ma prawa nawet przez sekundę uważać że było inaczej. Też mam króliczkę która miała najpierw raka a następnie ropnia (mała ma 10 lat) i jak opowiadałam w pracy że króliczek dostaje 3 zastrzyki dziennie, kroplówki i ma czyszczenie ropnia to też mówili że powinnam go uśpić bo się męczy. Dopiero zdjęcia szczęśliwego rozplaszczonego króla przekonało ich że miałam rację.

  • Odpowiedź Karolina Borsukowa 9 lutego 2018 at 21:17

    To, co robicie, jest NIESAMOWITE. Ilu ludzi Wam sprzyja, to tylko Wy wiecie. Ilu jest wdzięcznych za to, że dzięki Wam zyskało przyjaciela lub nawet członka rodziny, bez którego już nie wyobrażają sobie życia. Przecież Wy ratujecie nie tylko króliki, ale także połamane ludzkie serca! Sława Wam Dobrzy Ludzie!

  • Odpowiedz na „MagdaAnuluj

    *