Fotograficznie, Z życia Azylu

Środa (15.05.2019 r.)

15 maja 2019

W poniedziałek późnym wieczorem w Azylu odbyło się zbiorowe szczepienie na pomór drugiego typu rhd2. Udało się zaszczepić 40 królików.

IMG_5304

Pozostałe zostaną zaszczepione na początku tygodnia podczas kolejnego zbiorowego szczepienia.

IMG_5236

IMG_5245

IMG_5249

IMG_5255

IMG_5251

IMG_5258

IMG_5289

IMG_5260

IMG_5291

IMG_5268

IMG_5292

IMG_5273

IMG_5288

IMG_5299

IMG_5301

Niestety niektórzy wykręcili się od szczepienia, w tym m.in. Amoren, który w czwartek był kastrowany, Orzechówka, która wciąż jest w trakcie leczenia po ostatniej laparotomii (na szczęście wszystko goi się dobrze) oraz Pikard, który ma kolejny ropień – już w zeszły czwartek nie podobało nam się zgrubienie przy żuchwie/pod brodą i teraz mamy już pewność. Ropień powrócił w tym samym miejscu, które było operowane w marcu. Pikarda czeka RTG, ale zdaniem Doktora jego źródłem mogą być korzenie siekacze – siekacze wyglądają dobrze, ale korzenie to inna historia i być może teraz w nich tkwi problem.

Na szczęście Pikard, który miewa bardzo marudny pod kątem apetytu, ma bardzo dobry nastrój i oby tak zostało.

Jutro wieczorem Gaston, Hummi i Switch, który wrócił pod naszą opiekę po kilku latach od adopcji, zostaną zaszczepienie na pomór i myxomatozę – oczywiście na pomór drugiego typu rhd2 zostaną zaszczepieni w 2. rzucie.

***

W niedzielę Burbon czuł się dobrze. Rozmawialiśmy o nim podczas Pikniku Przyjaciół Schroniska, o tym jaki jest dzielny i ile kryzysów przetrwał. Późnym wieczorem źle się poczuł. Zaczął przechylać głowę. Miał gorączkę. Mimo podania leków przez noc temperatura nie spadła i rano była jeszcze wyższa 40,7 st. Po kolejnych dawkach leków nastąpiła poprawa. Temperatura się unormowała. Jednocześnie okazało się, że Burbon ma dziwne zgrubienie pod żuchwą – nie typowy ropień, ale wyraźne zgrubienie tkanek, którego w niedzielę wieczorem jeszcze nie było, mimo że już wtedy Burbon źle reagował na dotyk w tym miejscu. W poniedziałek Burbon stracił apetyt, pojawił się też problem z pracą nerek. Cudem udało się pobrać krew, która wystarczyła tylko na zrobienie badań w kierunku nerek. Wyniki potwierdziły nasze obawy – mocznik i kreatynina były bardzo wyraźnie podwyższone. Burbon czuł się coraz gorzej. Wczoraj przez 7 godzin otrzymywał dożylne płyny – tyle czasu, ponieważ aby uchronić go przed wstrząsem i obciążeniem serca, kroplówka była podawana w bardzo wolnym tempie…- już po jej podłączeniu pojawiły się pierwsze problemy z oddychaniem, ale potem sytuacja się ustabilizowała i na chwilę, kiedy nerki zaczęły produkować mocz, pojawiła się nadzieja. Wiedzieliśmy, że w każdej chwili coś może się wydarzyć, dlatego przez te wszystkie godziny nawet przez chwilę nie był sam. Potem było jak zawsze i liczyło się tylko, żeby odszedł spokojnie, bez wstrząsu. I tak odszedł.

Jutro poznamy dokładne wyniki sekcji Burbona.

W poniedziałek wieczorem Amanita przeszła zabieg amputacji prawej łapy. Mimo, że w wyniku uszkodzenia rdzenia Amanita nie ma czucia w łapach, zupełnie nie panuje też nad pęcherzem, Amanitę zaczęło męczyć mrowienie. Podobno mrowienie jest znacznie gorsze niż ból…, dlatego Amanita zaczęła działać autodestrukcyjnie. Kiedy w poniedziałek zajrzałam do domu, żeby zabrać Burbona do Doktora, okazało się, że mamy gigantyczny problem. Amanita pogryzła łapę na długości całego skoku, w zasadzie odgryzła część palców, rozgryzła też kość znacznie wyżej. Nie było najmniejszej szansy na jej uratowanie.

Nie wiem jakim cudem, ale po zabiegu Amanita poczuła się lepiej niż w ostatnich dniach i może dlatego, a może nie dlatego, dzisiaj postanowiła zrobić to samo z drugą łapą.

cdn.

1 Komentarz

  • Odpowiedź Aniela 16 maja 2019 at 23:44

    O Boże, to musi być straszne patrzeć, jak te zwierzątka chorują… Wieści o Amanicie mnie przeraziły. Tym bardziej ogromne gratulacje dla Was, to co robicie jest wspaniałe! Uszy na pewno są wdzięczne.

  • Napisz komentarz

    *